Pytania dla wiary
Istnieje wiele pytań dla obu stron w trwającej obecnie debacie o Rozumnym
Planie (ang. Intelligent Design). Odpowiedzi mogą niektórych zaskoczyć,
jak sugeruje Peter McGowan.
Signs of the Times 8/2007
Może to niektórych zaskoczyć, że wspólnym punktem w przekonaniach
ateistów i chrześcijan jest wiara - co prawda, wiara w różne systemy,
ale tym niemniej jednak mocna wiara. Chrześcijanie wierzą w Boga-Stwórcę,
ateiści natomiast w naukę. To też jest wiara. A może nie? Z
pewnością nauka jest oparta na dających się zademonstrować,
powtarzalnych z tymi samymi wynikami, faktach, a w takim razie nie potrzebuje wiary?
Można zobaczyć, jak "naukowym" jest ateista, przez przyjrzenie
się pięciu ważnym ogniwom w ewolucyjnej historii. Osądzimy te
idee jako naukowe, czy też nienaukowe, według tego jak zadowalają
naukowe kryteria powtarzalności, zgodności z obserwacjami naukowymi i
sprawdzalności w laboratorium.
"Wielki Wybuch" - "Big Bang"
Najpopularniejsza obecnie teoria pochodzenia wszechświata twierdzi, że
cały wszechświat zaczął się od punktowej "osobliwości"
o nieskończonej gęstości masy, która rozszerzyła się do
obecnych rozmiarów wszechświata. Potrzeba znacznej wiary, aby być przekonanym,
że wydarzenie, które nie miało przyczyny, mogło dać tak dramatyczny
rezultat. Nie zgadza się to z wszystkimi znanymi prawami fizyki, jak na przykład
pierwsze prawo termodynamiki o zachowaniu energii i masy - rzeczy się tak po
prostu nie pojawiają, z wyjątkiem w skali atomów i na bardzo krótko. Nie
zgadza się to także z drugim prawem termodynamiki, jak je obecnie rozumiemy,
mówiącym o tendencji do rozkładu porządku i informacji w kierunku
bezładu - nikt nie zaproponował jak dotąd mechanizmu, któryby wytłumaczył
uporządkowany wszechświat - zaobserwowany porządek zawsze pochodzi
z jakiegoś zewnętrznego źródła.
Tak więc wielki wybuch jest niepowtarzalny, niezaobserwowany, niezgodny ze
znanymi prawami i nie dający się sprawdzić w laboratorium. Jest więc
"nienaukowy". Potrzeba silnej wiary, żeby uwierzyć w taki przypadkowy
zbieg okoliczności.
Ziemia
Trzeba podobnych "skoków w ciemno", żeby uwierzyć, że wszechświat
ewoluował właśnie dokładnie w taki sposób (tylko przypadkowo),
żeby wytworzyć naszą planetę i jej idealne warunki dla życia.
Na przykład skład chemiczny naszej planety jest całkiem różny
od innych ciał naszego układu słonecznego - jest to głównie
żelazo i nikiel. Przypadek spowodował powstanie planety o bardzo dużej
gęstości, o wiele większej niż wszystkie inne ciała układu
słonecznego, z materiałów, które są raczej rzadkie w galaktyce.
Jak powstały nasze lądy, morza i atmosfera? Powinny wyparować w początkowych
fazach ewolucji planety, zanim ostygła. Jak powstał stosunek ilościowy
tlenu do węgla z dokładnie właściwymi ilościami i we właściwych
miejscach? Nie zaproponowano żadnej teorii ani mchanizmu, które by to mogły
wytłumaczyć!
Pierwiastki życia - tlen, węgiel, azot itd. - nie powinny istnieć
równocześnie w fazie kształtowania planety, szczególnie w obecności
obfitego promieniowania ze słońca i zewnętrznej przestrzeni.
I znowu, początki te nie były zaobserwowane, są niezgodne z obecną
wiedzą, nie dają się powtórzyć, ani sprawdzić. Znowu są
więc "nienaukowymi" - co jest poważnym problemem dla ateisty,
który musi się oprzeć tylko na naukowych metodach.
Abiogeneza
Być może największym problemem lub też cudem ewolucji jest pochodzenie
życia. Jak powstała pierwsza żywa komórka? A przedtem, jak uformowały
się pierwsze DNA i aminokwasy w połączeniu ze sobą? (Kwas nukleiczny
i aminokwasy wyłączają się nawzajem.) Co dalej, jest to fundamentalnym
prawem biologii, że wszystkie komórki pochodzą z innych żywych organizmów
- to niezmienne prawo znane jest jako biogeneza.
Jeśli nawet dałoby się zaproponować jakiś mechanizm umożliwiający
współistnienie właściwych związków chemicznych, skąd wzięła
się ta ogromna ilość informacji koniecznych dla skonstruowania komórki?
Gdzie powstała maszyneria konieczna dla odczytywania kodu DNA? Jaki był
początek mechanizmu chemicznej reprodukcji? Skąd wzięły się
mechanizmy naprawy uszkodzeń i wzrostu, które są tak pomysłowo zakodowane
w DNA? To nie jest tylko trudny problem do rozwiązania. To jest niemożliwe!
Nie tylko nie zaproponowano mechanizmu abiogenezy, ale żaden biochemik nie
potrafi otrzymać pożądanego rezultatu nawet w najlepszych warunkach
laboratoryjnych!
A potem jest problem jednokierunkowej skrętności wielu organicznych związków.
Wiele ze związków występujących w żywych organizmach może
mieć dwie formy, będące jakby odbiciem w lustrze jedna drugiej. Białka
biologiczne zawierają jednak tylko jedną, lewo-skrętną formę
aminokwasów, a DNA i RNA tylko prawo-skrętną formę cukrów. Skoro
naturalnie istniejące związki mają równe proporcje obu form, a żywe
komórki powstały w drodze ewolucji, powinny odzwierciedlać te proporcje
w swoim składzie. Ale we wszystkich żywych komórkach te związki chemiczne
istnieją wyłącznie jako albo lewo-skrętne, albo prawo-skrętne,
jak zilustrowano powyżej. Sam ten fakt wskazuje na ekstrymalną trudność
abiogenezy.
Abiogenezy nigdy nie zaobserwowano, nie można jej dokonać w laboratorium
i nie można jej sprawdzić. Jest więc "nienaukową"
i musi być przyjęta przez ateistę jako cud wiary.
Specjacja - powstawanie gatunków
Następnym cudem wiary ateistycznej jest powstanie licznych gatunków istot żywych
i roślin z postulowanego pojedyńczego gatunku.
Adaptacja jest dobrzze znana i nie wzbudza kontrowersji - dany gatunek może
utworzyć szeroki wachlarz zmian jego głównych cech, zależnie od otoczenia.
Ale powstanie nowego gatunku z innego to zupełnie inna sprawa. I znowu,
nigdy czegoś takiego nie zaobserwowano, ani nie można tego sprawdzić.
Ewolucja ma mieć miejsce w rezultacie drobnych zmian mutacyjnych kodu genetycznego
(DNA) i w ten sposób mają powstawać nowe gatunki.
Zakłada to, że takie mutacje są pomocne i dają organizmowi przewagę.
To znaczy, mutacje mają być czasami korzystne dodając nową i
lepszą informację do kodu genetycznego. I znowu, żadnej takiej mutacji
nigdy nie zaobserwowano - wszystkie mutacje powodują utratę informacji
i zawsze są szkodliwe dla organizmu.
Tak więc cud specjacji musi pozostać sprawą wiary dla ateisty, gdyż
nie można jej ani zaobserwować ani powtórzyć.
Nieredukowalna złożoność
Jeśli nawet dopuścimy wszystkie poprzednie poprzednia cuda, pozostaje
jeszcze jedna przeszkoda nie do przezwyciężenia, nieredukowalna złożoność.
Jest to nieodłączną częścią "wiary" ewolucyjnej,
że każda mutacja, która staje się stałą częścią
kodu genetycznego, musi być korzystna dla organizmu podczas jego stopniowego
rozwoju. Ale to przedstawia poważny problem jeśli chodzi o niektóre złożone
narządy.
Weźmy oko dla przykładu. Oko ma szereg części, włączając
w to źrenicę (z jej mięśniem, zwieraczem optycznym) dla kontrolowania
jasności światła, mięśnie które poruszają okiem, aby
je skierować w pożądaną stronę, soczewkę i mechanizm
ogniskujący, wodny i szklisty płyn, siatkówkę przekształcającą
światło w sygnał elektryczny, nerw optyczny, przesyłający
informacje do mózgu i sporą część mózgu, aby interpretować
ogromną ilość przesyłanych informacji. Bez którejkolwiek z tych
części (a lista ta nie jest w żadnej mierze wyczerpująca), oko
nie mogłoby funkcjonować, a pozostałe części nie dawałyby
organizmowi żadnej przewagi nad innymi stworzeniami.
Proste pytanie: Jak mogła się wyewoluować którakolwiek z tych części
oka? Przecież żadna z nich nie daje organizmowi żadnej przewagi bez
wszystkich pozostałych? Znowu, nie ma żadnego wytłumaczenia i cud
nieredukowalnej złożoności trzeba przyjąć na wiarę.
Jeśli by oko było jedynym takim przykładem byłoby to tylko pomniejszą
przeszkodą dla ewolucjonistów. Niestety, jest ich mnóstwo, a włączają
m. in. takie rzeczy jak systemy krążenia krwi, mięśnie i szkielet.
W rzeczy samej, prawie każdy organ ciała ludzkiego może być
cytowany jako przykład nieredukowalnej złożoności, który nie
mógł powstać w rezultacie przypadkowych zmian procesu ewolucyjnego.
Prawdopodobnie największym przykładem nieredukowalnej złożoności
jest sama pojedyńcza komórka, której pochodzenia nie da się wytłumaczyć,
ani nie można nawet sobie wyobrazić. I znów jest to ważny element
wiary ateistycznej.
Jeszcze jednym problemem nieredukowalnej złożoności jest istnienie
reprodukcji seksualnej - w jaki sposób wogóle powstały płci? Ewoluowanie
samca bez samicy byłoby bezużyteczne. W jaki sposób ewoluowała zmiana
od reprodukcji aseksualnej do seksualnej, równocześnie na wszystkich poziomach
biologicznych?
Nie ma żadnej sugestii na ten temat i ten cud ewolucyjny musi zostać przyjęto
na ślepo, albo przez wiarę.
Wybór
Trzeba dokonać absolutnego wyboru między wszechpotężnym Bogiem-Stworzycielem
a serią ewolucyjnych cudów włączającą wielki wybuch, porządek
wszechświata, pochodzenie ziemi, abiogenezę, specjację, nieredukowalną
złożoność i seksualność między innymi. Każdy
z tych cudów jest niezgodny z obecnymi obserwacjami i prawami naturalnymi, co stawia
ateizm w tym samym szeregu razem z religią.
Dlaczego więc ateizm jest tak przyciągający, choć potrzebna
jest tam taka sama wiara w niewidzialne, jak i w chrześcijaństwie? Odpowiedź
kryje się w konsekwencjach i obligacjach tych alternatyw.
Ateizm: Nie ma Boga, a wszechświat nie ma żadnego znaczenia.
Ludzie to tylko gatunek zwierząt; moralność i etyka są bezsensowne,
a więc nie jesteśmy przed nikim odpowiedzialni.
Teizm: Jest Bóg-Stworzyciel, który uczynił człowieka i wszystko inne.
On określa dobro i zło, co czyni nas odpowiedzialnymi przed Nim.
W ten sposób ateizm jest wygodnym sposobem unikania odpowiedzialności przed
Bogiem. Wielu odrzuca teizm właśnie dlatego, że nie chcą przyjąć
tej odpowiedzialności. Przynajmniej jeden ateista, pisarz Richard Lewontin,
był dość odważny, żeby to wyznać: "Stajemy po
stronie nauki pomimo oczywistej absurdalności niektórych jej postulatów, pomimo
iż zawiodła w swych ekstrawaganckich obietnicach zdrowia i życia,
pomimo tolerowania przez społeczność naukowców nieudowodnionych takich-ot
baśni, ponieważ przyjęliśmy jako założenie materializm."
"To nie dlatego, że metody i instytucje nauki w jakiś sposób przymuszają
nas do przyjęcia materialistycznych wytłumaczeń świata zjawisk,
ale przeciwnie, jesteśmy zmuszeni przez nasze a priori trzymanie się
przyczyn materialistycznych do utworzenia systemu badań i zestawu koncepcji,
które dają materialistyczne wytłumaczenia, niezależnie od tego jak
bardzo przeciwne dla intuicji i jak bardzo mistyfikujące dla niewtajemniczonych.
Co więcej, ten materializm jest absolutny, gdyż nie możemy pozwolić
na Boską Nogę w drzwiach!" ("Billion and Billions of Demons",
The New York Review, 9 Stycznia 1997, str.31 ang.)
Teizm: W kontraście z ateizmem, teizm jest bardziej konsekwentny
(ale nadal nienaukowy - Bóg rzadko kiedy pozwala robić z Siebie przedmiot badań
laboratoryjnych). Teiści będą świadczyć o swojej osobistej
więzi z ich Bogiem-Stworzycielem, który regularnie dokonuje cudów. Dla tych,
którzy służą Bogu, jest On źródłem życia, mocy i natchnienia:
"Słowem Pana zostały uczynione niebiosa, a tchnieniem ust jego całe
wojsko ich... Bo on rzekł - i stało się, On rozkazał - i stanęło."
(Ps.33:6,9)
|